Barkom Każany Lwów zapunktował w Bielsku-Białej

Barkom Każany Lwów zapunktował w Bielsku-Białej. Co więcej goście wywieźli z hali pod Dębowcem komplet trzech „oczek” kończąc mecz w zaledwie trzech setach. Teraz przed drużyną prowadzoną przez trenera Sergii Kapelusa kolejne niełatwe zadanie, a w zasadzie dwa i to oba wyjazdowe. Jutro, w kolejnym meczu PlusLigi, bielszczanie zmierzą się ze Ślepskiem Malow Suwałki, a już w czwartek - w kolejnym pojedynku z gatunku tych o przetrwanie - z Cuprum Lubin. Poniedziałkowe spotkanie rozegrane rozpocznie się o godz. 20.30.

 

Barkom Każany Lwów zapunktował w Bielsku-Białej

Wszyscy – zawodnicy, trenerzy, kibice – zdawali sobie sprawę z rangi meczu z Barkom Każany Lwów. Dla BBTS Bielsko-Biała było to spotkanie z gatunku tych nie o trzy, ale o sześć punktów. Niestety, w tym meczu nie udało się podopiecznym trenera Sergii Kapelusa, wywalczyć nawet jednego „oczka:. Tym samym sytuacja w tabeli bielskich siatkarzy staje się coraz trudniejsza i choć w dalszym ciągu nikt broni nie składa każdy zdaje sobie sprawę, że utrzymanie PlusLigi staje się coraz trudniejsze. - Dla mnie osobiście było to szcezgólne spotkanie. Pierwszy pojedynek, który rozegrałem po długiej przerwie. Potrzebuję odnaleźć rytm meczowy. Myślę, że naszym podstawowym problemem jest brak koncentracji. Właśnie przez jej brak często nie podbijamy prostych piłek. Nie możemy myśleć o zwycięstwie jeżeli albo nie podbijamy łatwych piłek, albo nie kończymy tych dobrze dogranychpodsumowuje pojedynek z Barkom Każany Lwów nowy zawodnik BBTS Bielsko-Biała, Konstantin Cupkovic.

Goście z Lwowa zgarniają całą pulę w ważnym meczu

Wydaje się, że decydujący wpływ na wynik końcowy meczu w Bielsku-Białej miał set drugi wygrany przez gości na przewagi. - W drugim secie, a w szczególności w końcówce mieliśmy dużo piłek po swojej stronie, które mogliśmy skończyćmówi libero BBTS Bielsko-Biała, Dominik Teklak. - Pojawiły się jednak wówczas błędy w obronie, na wystawie. Do tego nie pomagaliśmy sobie zagrywką robiąc dużą ilość błędów w polu serwisowym. Zamiast tego mogliśmy dać im piłkę i zobaczyć  co się stanie. Koniec końców to Barkom wygrał, a my straciliśmy wiarę. Gdybyśmy wygrali drugą partię, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Wówczas mogliśmy pokusić się o zdobycz punktową. Mam nadzieję, że w następnym spotkaniu będzie lepiej. Dobrze wiemy, że musimy zdobywać punkty. Niestety, w tym momencie musimy patrzeć na tabelę, co nie oznacza, że nie musimy patrzeć sami na siebie. Powinniśmy wymagać sami od siebie więcej i więcej, bo wówczas będzie to procentować na treningach. W momencie, gdy będzie to procentowało na treningach będzie procentowało także w meczach. To jest taka układanka. Musimy dać z siebie 100% i pokazać, że jesteśmy jeszcze w stanie walczyć tak, by kibice w Bielsku-Białej byli z nas zadowoleni.

Dominik Teklak w trakcie meczu zmienił na boisku Bartka Fijałka. Jak ocenia swój występ? - Myślę, że moja zmiana mogła pomóc zespołowi bardziej. Ja zawsze wymagam od siebie więcej i więcej dlatego mam nadzieję, że w kolejnych spotkaniach będzie jeszcze lepiej, że moja forma będzie progresować. Zawiedliśmy w wielu elementach. Dużo jeszcze musimy poprawić. Pojawiły się błędy w komunikacji, błędy w wystawie, błędy w ataku. Nad tym wszystkim należy pracować podczas treningów.

Ślepsk Malow Suwałki na drodze BBTS Bielsko-Biała

Dwa spotkania wyjazdowe czekają teraz na siatkarzy BBTS Bielsko-Biała. Najpierw, podopieczni trenera Segii Kapelusa zmierzą się ze Ślepskiem Malow Suwałki. Ten pojedynek odbędzie się już w poniedziałek i zakończy pierwszą fazę rundy zasadniczej zmagań w PlusLidze. Bielszczanie powrócą do domu dosłownie na chwilę, bowiem w środę czeka ich kolejny wyjazd, tym razem do Lubina na następne spotkanie z gatunku tych o przeżycie. Jaka przyszłość maluje się przed drużyną BBTS? - Ja myślę, że my nie możemy w tej chwili wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Grajmy set po secie, mecz po meczu. Potrzebujemy pozytywnej energii. Wiele osób tego nie widzi, ale skład BBTS Bielsko-Biała jest naprawdę dobry. Musi powrócić pewność siebiekończy Konstantin Cupkovic.

 

 

BBTS Bielsko-Biała podejmuje Barkom Każany Lwów

BBTS Bielsko-Biała podejmuje Barkom Każany Lwów. Siatkarskie emocje ponownie zawitają do hali pod Dębowcem już w środę, o godz. 21.00. PlusLiga nabiera tempa. 

- Każdy z nas wie jak ważne, pod kątem sytuacji w tabeli, jest dla nas to spotkanie – mówi Dawid Woch, środkowy BBTS Bielsko-Biała. – Wszyscy jesteśmy mocno zmotywowani i będziemy walczyć o 3 punkty. W tak ważnym spotkaniu potrzebujemy jednak wsparcia naszych kibiców ponieważ to właśnie oni tworzą fantastyczną atmosferę na meczach, a także dają nam energię do tego, żeby walczyć.

BBTS Bielsko-Biała zmierzy się z Barkom Każany Lwów 

Rozgrywki PlusLigowe nabierają tempa. Niestety, sytuacja drużyny BBTS Bielsko-Biała jest daleka od oczekiwanej. Zespół trenera Sergii Kapelusa przegrywa spotkanie za spotkaniem i w efekcie obecnie plasuje się na ostatniej pozycji w tabeli. – Nasza sytuacja w tabeli wygląda źle. Rywale uciekają, ale tak naprawdę nie skończyła się jeszcze pierwsza runda i dopóki będzie szansa zrealizować cel będziemy walczyć i dawać z siebie 100% - dodaje Dawid Woch.

I rzeczywiście nikt w zespole nie załamuje rąk i nie składa broni. Nikt nie zamierza na tym etapie odpuszczać. Walka o utrzymanie PlusLigi w Bielsku-Białej trwa. W tym celu sprowadzono chociażby do zespołu niezwykle doświadczonego Serba. Konstantin Cupkovic pojawił się na boisku w trakcie ostatniego spotkania w Warszawie. Wówczas jednak Serb rozegrał tylko jeden set. Teraz można się spodziewać, że w tak arcyważnym pojedynku szkoleniowiec bielszczan będzie chciał przytrzymać tego siatkarza na boisku znacznie dłużej.

Mecz nie o trzy, a o sześć punktów

Spotkanie z Barkom Każany Lwów jest meczem bardzo ważnym z punktu widzenia drużyny BBTS Bielsko-Biała i jej sytuacji w tabeli ligowej. Ukraińcy, skazywani przed sezonem, na porażkę sprawiają niespodziankę za niespodzianką. Zgodnie z opiniami wielu ekspertów zwyczajnie nauczyli się PlusLigi i nic nie wskazuje na to, by to właśnie oni mieli pożegnać się z najlepszymi po sezonie. - Na pewno jest to inna drużyna niż z pierwszych spotkań sezonu. Widać, że jest to zgrany zespół, który gra fajnie na zagrywce. Pokazują, że potrafią zdobywać punkty z najlepszymi, ale mają także wiele słabszych momentów. Ich gra faluje i będziemy starać się to wykorzystaćmówi zawodnik BBTS Bielsko-Biała.

Barkom Każany Lwów to zespół, który w swoim składzie posiada aż trzech zawodników leworęcznych – na boisku. - Trzech zawodników leworęcznych - to na pewno wyróżnia ten zespół od innych rywali, nie jest to często spotykane. Myślę, że będzie to mecz pełen walki i sety będą się rozstrzygać w końcówkach, dlatego ważne będzie, aby nie popełniać prostych błędów. Na pewno trzeba będzie grać agresywnie na zagrywce, aby odrzucić rywala od siatki. Myślę także, że kluczowa będzie gra Vasylija Tupchiego, który rozgrywa fantastyczny sezonkontynuuje Dawid Woch.

Siatkarskie emocje późną porą, czyli BBTS Bielsko-Biała gra w hali pod Dębowcem o godz. 21.00. Kibice niezbędni.

Pora rozgrywania spotkania z pewnością nie jest najdogodniejsza. Godz. 21.00 w środku tygodnia z reguły nie zachęca do odwiedzania hal sportowych. Zawodnicy gospodarzy mają nadzieję, że tym razem będzie jednak inaczej bowiem doping kibiców w tym meczu będzie podwójnie ważny. To jest ten moment, kiedy pełna mobilizacja jest niezbędna. - Potrzebujemy wsparcia naszych kibiców w tak ważnym meczu ponieważ to właśnie oni tworzą fantastyczną atmosferę na meczach, a także dają nam energię do tego, żeby walczyć. My możemy ze swojej strony obiecać, że w środę zostawimy na boisku wszystko co mamy. Rozumiemy, że dla niektórych godzina meczu może być problematyczna, ale liczymy na Wasze wsparcie choćby przed telewizoramikończy siatkarz BBTS Bielsko-Biała

 

Konstantin Cupkovic wraca do Polski

Konstatin Cupkovic wrócił do Polski. Serb dołączył do zespołu BBTS Bielsko-Biała. PlusLiga nabiera tempa, a wyniki niektórych drużyny odbiegają od tych założonych przed sezonem. Włodarze siatkarskich klubów zaczęli więc myśleć o wzmocnieniach. Drogę tę obrał beniaminek, który obecnie zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Bielszczanie zdecydowali się zakontraktować do drużyny niezwykle doświadczonego siatkarza, byłego reprezentanta Serbii Konstantina Cupkovica, dla którego jest to powrót do Polski po kilku latach nieobecności. 

Co się działo z Konstantinem Cupkovicem przez ostatnie miesiące?

Zacznę do tego, że bardzo się cieszę, że mogłem powrócić do Polski. Wysoko cenię sobie PlusLigę – dla mnie najwyższy poziom siatkówki na świecie. Niezmiernie szanuję kibiców. Odpowiadając jednak na pytanie. W ostatnim sezonie grałem w Katarze. Tam przydarzyła mi się poważna kontuzja kolana. Od razu zaznaczam, że teraz już wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wówczas jednak podjąłem decyzję, że zanim podpiszę gdziekolwiek nowy kontrakt chcę mieć 100% pewności, że wszystko jest już dobrze. Chciałem być w pełni gotowy na nowe wyzwanie. Moje zdrowie jest najważniejsze.

Czyli możesz nas zapewnić, że po kontuzji nie ma już śladu?

Tak. Teraz wszystko jest już w jak najlepszym porządku. Moje kolano jest sprawne w 110 procentach.

Miałeś długą przerwę od siatkówki, ale trenowałeś w tym czasie?

Przechodziłem rehabilitację, ale też starałem się pozostać w formie. Na pewno najbardziej potrzeba mi w tej chwili rytmu meczowego, bo ostatni raz w spotkaniu wystąpiłem około sześciu miesięcy temu. W trakcie rehabilitacji chodziłem na siłownię i ćwiczyłem z ciężarami. Próbowałem też gdzieś tam trochę poodbijać piłkę, ale mecz zawsze będzie meczem i tego rytmu nie zastąpi żaden trening. Jestem nastawiony na walkę. Wiem, w jakim celu zostałem ściągnięty do BBTS Bielsko-Biała i chcę pomóc. Po tylu miesiącach odpoczynku od siatkówki zacząłem traktować ją nie jako profesję, ale jako moją wielką pasję, hobby i miłość.

Obserwowałeś trochę zmagania w PlusLidze? Wiesz, w jakiej sytuacji znajduje się BBTS Bielsko-Biała? Przychodzisz do drużyny w bardzo trudnym momencie i z bardzo trudnym zadaniem. Masz pomóc w utrzymaniu się w PlusLidze. Uważasz, że jesteście w stanie osiągnąć cel?

Myślę, że PlusLiga to obecnie najsilniejsza liga na świecie. Konkurować z nią może jedynie liga włoska, ale tam tak naprawdę są tylko cztery drużyny: Trentino Volley, Azimut Modena, Sir Safety Perugia, Lube Citanova. W Polsce tych zespołów jest znacznie więcej. Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle mu super skład, ale poza tym jest też: Jastrzębski Węgiel, Aluron CMC Warta Zawiercie. Do pełnej formy wraca powoli moja ukochana PGE Skra Bełchatów. BBTS Bielsko-Biała musi walczyć. Wiadomo, porażka w jednym, drugim, czy trzecim meczu sprawia, że sytuacja staje się bardzo trudna. Drużyna wpada w psychicznych dołek, z którego ciężko się wydostać. Głowa siada. Teraz musi wrócić przede wszystkim wiara, wiara we własne możliwości.

 

Wróćmy na chwilę do Ciebie. W ostatnich latach próżno było szukać Cię na listach klubów europejskich. Gdzie się podziewałeś – wspomniałeś już, że ostatni sezon spędziłeś w Katarze?

Sezon 2020/2021 spędziłem w Chinach. Tak naprawdę jednak podpisałem tam kontrakt w złym momencie, gdyż zbiegło się to z rozwojem pandemii COVID. Władze ligi zadecydowały, że zamiast regularnych rozgrywek będziemy grali turniej. Mieliśmy rozegrać kilka meczów w 15 dni po czym zakończyliśmy sezon. Kompletnie bez sensu dla mnie. Potem przeniosłem się do Kataru. I była to kolejna porażka - tylko jedna, amatorska liga. Teraz mogę przyznać, że nie była to dobra decyzja; nie dla mnie, nie dla mojej kariery, a i także nie dla mojej głowy. Jakby tego było mało cała przygoda zakończyła się kontuzją. Po tych dwóch niezbyt udanych sezonach chciałem ponownie zagrać na najwyższym poziomie. Powrót do Polski był moim priorytetem. Gdy tylko pojawiła się propozycja z BBTS Bielsko-Biała nie zastanawiałem się wcale. Szansa na grę w PlusLidze nie pojawia się często.

Katar teraz jest na ustach wszystkich ze względu na trwające tam obecnie Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Jak wygląda życie w tym państwie?

Powiedziałbym, że Katar ma podwójne oblicze; to prezentowane na zewnątrz oraz to prawdziwe, aczkolwiek sekretne i dobrze ukryte przed światem zewnętrznym. Prawa człowieka tam to katastrofa, łamane są na każdym kroku. Na własne oczy widziałem co tam się potrafi dziać.

 

Do Bielska-Białej przyjechałeś dopiero w tym tygodniu. Rozmawiamy przed Twoim pierwszym treningiem z drużyną. Znasz któregoś z zawodników?

Przygotowując się do draftu do ligi chińskiej trenowałem z drużyną Mladost Zagrzeb, gdzie mieszkam. Graliśmy mecz z drużyną z Australii, w składzie której grał Konrad Formela. Pamiętam też trenera, BBTS Bielsko-Biała Sergii Kapelusa, z czasów kiedy grał dla ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a następnie dla BBTS Bielsko-Biała.

Zobaczymy Cię w składzie na mecz w Warszawie?

Myślę, że tak, ale jak zagram to nie wiem. Będę próbował pomóc; z kwadratu, z boiska….nie wiem. Zobaczymy.

BBTS Bielsko-Biała wciąż tylko z jednym zwycięstwem w PlusLidze

BBTS Bielsko-Biała wciąż pozostaje tylko z jednym zwycięstwem w PlusLidze. Tym razem Asseco Resovia Rzeszów nie zostawiła najmniejszych złudzeń podopiecznym trenera Sergii Kapelusa pewnie wygrywając w hali pod Dębowcem.

Zmiany nie pomogły

W mocno eksperymentalnym składzie przystąpiła do meczu z Asseco Resovią Rzeszów drużyna BBTS Bielsko-Biała. Trener Sergii Kapelus desygnował do gry Daultona Sinoskiego, który zajął miejsce Jake Hanes’a. Na boisku zabrakło również Rolanda Gergye’a oraz Dominika Teklaka. - Roland Gergye jest kontuzjowany. W poniedziałek miał robione USG i na szczęście okazało się, że nie jest to nic poważnego, ale w meczu zagrać nie mógł – wyjaśnia szkoleniowiec bielskiej ekipy. – Jake natomiast ma mały problem z barkiem. Poza tym jest zmęczony i dlatego zdecydowałem, że w spotkaniu przeciwko Asseco Resovi Rzeszów nie wystąpi. Chciałem żeby ddpoczął. Jeżeli chodzi o libero to przede wszystkim chciałem przetestować Bartka Fijałka, który ostatnio nie dostawał zbyt wielu szans na grę. Nie będę też ukrywał, że brakuje mi nieco przyjęcia w naszej drużynie. To co pokazujemy to wciąż za mało.

Mecz pod znakiem wielu zmian

W meczu przeciwko zespołowi Asseco Resovi Rzeszów trener Sergii Kapelus dość mocno rotował składem. W wyjściowej szóstce zobaczyliśmy Daultona Sinoskiego, Konrada Formelę i Bartosza Fijałka. W kwadracie dla zawodników rezerwowych znalazł się za to: Jake Hanes i Dominik Teklak. Szansę na pokazanie się w tym spotkaniu dostali: Radosław Puczkowski, Mateusz Zawalski i Adrian Hunek. Zmiana nastąpiła także na pozycji rozgrywającego. Miejsce Pierra Pujol zajął Radosław Gil. - Zarówno z Pierrem, jak i Radkiem zespół gra tak samo, w miarę równo. Analizujemy wszystkie mecze z naszym statystykiem i widzimy, że jeżeli w ogóle jest jakaś różnica to jest ona bardzo niewielkadodaje Sergii Kapelus. - Może być tak, że dzisiaj na przykład lepiej wypadnie Pierre, a jutro z korzystniejszej strony zaprezentuje się Radek. Obaj zawsze muszą być gotowi.

Mecz w ocenie Radosława Gila

Zmiany w składzie jednak nie pomogły i bielszczanie gładko ulegli drużynie z Rzeszowa. Nie do końca zadowolony z postawy zespołu w tym meczu był Radosław Gil: - Moim zdaniem było to spotkanie zespołów dwóch różnych klas. Było widać, że rzeszowianie bawili się grą i troszkę mnie to martwi, bo w takim meczu – meczu, w którym gramy przeciwko chłopakom, którzy zdobyli już tak naprawdę wszystko zarówno na arenie klubowej, jak i międzynarodowej, to my powinniśmy się dobrze bawić, cieszyć, że możemy grać w spotkaniu, w którym po drugiej stronie siatki stoją tacy zawodnicy. Powinno nam to sprawiać radość, a było na odwrót. Były momenty walki, były momenty lepszej gry, ale w całym meczu nie zbliżyliśmy się na tyle do rywali, żeby im w jakimkolwiek stopniu zaszkodzić.

 W chwili obecnej bielszczanie tracą do przedostatniej drużyny w tabeli - Cerrad Enea Czarni Radom - 5 punktów. Przypomnijmy, że by utrzymać PlusLigę trzeba po rundzie zasadniczej zająć przynajmniej piętnaste miejsce w tabeli. Ostatni zespół będzie musiał pożegnać się z najlepszą klasą rozgrywkową i zadowolić się grą na zapleczu. - Na pewno mamy gdzieś z tylu głowy fakt, że jesteśmy 5 pkt za przedostatnią drużyną w tabeli. Gdzieś tam ta myśl jest. Myśl, że nie możemy złapać swojego rytmu gry, że nie zdobywamy punktów. Mam nadzieję, że to się zmieni i to już wkrótcedodaje Gil.

Była Asseco Resovia Rzeszów, będzie Projekt Warszawa

W piątek bielszczanie rozegrają pojedynek wyjazdowy, w którym zmierzą się w Warszawie z Projektem. Zdobycie jakichkolwiek oczek w tym meczu należałoby rozpatrywać w kategoriach małego cudu, ale takie też już przecież w sporcie się zdarzały. Drużyna ze stolicy ma swoje problemy. Przegrała dwa ostatnie spotkania w efekcie czego ze stanowiskiem trenerskim pożegnał się Roberto Santilli, a zespół w meczu przeciwko BBTS Bielsko-Biała poprowadzi dotychczasowy asystent Włocha, Marcin Lubiejewski.

- Mam wrażenie, że nie ma meczów łatwiejszych i trudniejszych. Każde spotkanie jest trudne i w każdym jest bardzo trudno ugrać jakiekolwiek punkty. Minęło dwanaście kolejek, a my zdobyliśmy zaledwie 2 pkt, a to jest bardzo mało. Jeśli coś się nie zmieni to zmierza to w złą stronę. Nadzieja jednak umiera ostatnia. Myślę, że w którymś momencie nasza maszyna ruszy, że zdobędziemy punkt, dwa. Naprawdę w to wierzę kończy rozgrywający naszego zespołu.

Zwycięstwo potrzebne jak woda na pustyni

Trener Sergii Kapelus nie ukrywa, że drużyna koncentruje się już na meczach z Lwowem, Radomiem, czy Lubinem: - Już teraz skupiamy się na tych późniejszych spotkaniach, choć wiadomo, że wyjść i walczyć trzeba w każdym pojedynku. Nie ukrywam jednak, że priorytetem dla nas są mecze z: Lwowem, Radomiem, czy Lubinem. To z tymi drużynami możemy nie tylko powalczyć, ale wygrać. To jest w tej chwili moje pierwsze marzenie – zwycięstwo, żeby zawodnicy uwierzyli w siebie, uwierzyli, że mogą wygrywać, że mogą grać fajną siatkówkę. Bez zwycięstwa jest to bardzo trudne. Motywacja spada i ciężko jest znaleźć jakieś dobre słowa, które poniosłyby zespół do walki. Motywacja przyjdzie sama w momencie zwycięstwa. 

Asseco Resovia Rzeszów w Bielsku-Białej. Czas na niespodziankę?

Przed kolejnym wyzwaniem stają zawodnicy BBTS Bielsko-Biała. W niedzielę, podopieczni trenera Sergii Kapelusa podejmować będą – w hali pod Dębowcem - Asseco Resovię Rzeszów, w składzie której znajduje się Tomasz Piotrowski, który - w minionym sezonie - wspólnie z kolegami wywalczył dla klubu awans do PlusLigi. Początek spotkanie zaplanowano na godz. 17.30.

Był Trefl Gdańsk...

Nie mają łatwego życia w PlusLidze podopieczni trenera Sergii Kapelusa. Kilka dni temu BBTS Bielsko-Biała zaliczył kolejny niezbyt udany pojedynek ulegając w Gdańsku Treflowi. Spotkanie zakończyło się w trzech setach. Zapytany, o to czy jest w stanie wskazać jakieś pozytywy ostatniego meczu, środkowy naszej drużyny, Wojciech Siek odpowiada: - Największym pozytywem był trzeci set, w którym graliśmy z gospodarzami, jak równy z równym. W końcówce seta byliśmy blisko doprowadzenia do remisu, a wtedy kto wiem…może udałoby się nam nawet wygrać tę partię. Wówczas walczylibyśmy dalej. 

To były pozytywne, a teraz czas na negatywne aspekty tego spotkania. Zagrywka, przyjęcie, kontratak, atak, blok...który z elementów szwankował najbardziej?

Szczerze mówiąc to ciężko powiedzieć, który z tych elementów szwankował najbardziej. Jedno jest pewne. Musimy jeszcze dużo poprawić i ciężko pracować.

Ty ze swojego występu w Gdańsku możesz być zadowolony. Zgodzisz się, że w ogóle gra środkiem wyglądała obiecująco?

Rzeczywiście w Gdańsku nie wyglądało to najgorzej, ale każdy mecz jest inny. Gdy sytuacja na boisku pozwala na to, by grać środkiem wykorzystujemy to. Wiadomo, że wówczas łatwiejsze zadanie mają nasi atakujący. Przeciwnicy koncentrują się na nas, środkowych i łatwiej jest wtedy kończyć akcje na skrzydłach, przy pojedyńczych blokach.

Rywale uciekają. Sytuacja w tabeli jest coraz trudniejsza. Nadzieja jednak umiera ostatnia...

Nadziei nie będziemy tracić do ostatniego meczu. Musimy mocno wierzyć i zrobić wszystko, aby nasza sytuacja w tabeli się poprawiała.

Nie oddajemy jeszcze PlusLigi. Realna szansa na utrzymanie, czy raczej myślenie życzeniowe?

Nikt z nas nie odda PlusLigi bez walki. Szanse na utrzymanie nadal są. Przed nami jeszcze dużo spotkań do rozegrania i do wygrania. Wciąż możemy utrzymać się w lidze.

...czas na Asseco Resovię Rzeszów, czyli co sądzi Wojciech Siek

Bardzo trudne spotkanie przed Wami. Jaki wynik w meczu z Rzeszowem uznamy za sukces?

Asseco Resovia Rzeszów to bardzo wymagający przeciwnik, ale pamiętajmy, że to jest sport i tutaj wszystko jest możliwe. Niespodzianki zdarzały się nie raz, nie dwa – teoretycznie słabszy zespół pokonywał faworyta.

Kibice niecierpliwią się jednak coraz bardziej. Co byś im powiedział, żeby zachęcić ich do przyjścia do hali?

Prawdziwi kibice są z drużyną na dobre i na złe. Zawsze będą nas wspierać i przychodzić na mecze. Oni wiedzą, że potrzebujemy ich wsparcia. To właśnie dla kibiców chcemy wygrywać. Mam nadzieję, że w końcu przyjdzie ten czas, kiedy zaczniemy zwyciężać i wtedy będą z nas zadowoleni .

BBTS Bielsko-Biała bez argumentów w Nysie

Niestety, BBTS Bielsko-Biała nie miał żadnych argumentów by skutecznie przeciwstawić się PSG Stali Nysa - Trzeba przyznać, że nas przejechali - trener Sergii Kapelus podsumowuje mecz z PSG Stalą Nysa krótko, dodając: byli po prostu lepsi. Wassin Ben Tara i Michał Gierżot zrobili swoje.

Bez szans na punkty w Nysie

Siatkarze BBTS Bielsko-Biała, pod nieobecność Pierre Pujol, którego w domu zatrzymała choroba, ulegli podopiecznym Daniela Plińskiego - po trzysetowym pojedynku. Teraz bielszczan czeka równie trudne spotkanie tym razem w Gdańsku, gdzie we wtorek o godz. 16.15 zmierzą się z Treflem.

Patrząc realistycznie na układ sił w PlusLidze porażka w meczu z PSG Stal Nysa mogła być wkalkulowana w występ zespołu z Podbeskidzia. Kibice BBTS Bielsko-Biała z pewnością - choćby po cichu - liczyli jednak na nieco lepszy występ podopiecznych trenera Sergii Kapelusa.

PSG Stal Nysa bryluje w ataku

Sam szkoleniowiec zapytany o to, czy jest w stanie wskazać jakiś jeden element, który zdecydował o tym, że gospodarze wręcz zdominowali mecz odpowiada: Atak. W tym elemencie byli dużo lepsi od nas.

Spotkanie w Nysie to pierwszy mecz, w którym długo miejsca na boisku nie zagrzał podstawowy atakujący BBTS Bielsko-Biała. W połowie pierwszego seta Jake Hanes opuścił plac gry i został zastąpiony Daultonem Sinoskim. – Powody były dwa. Po pierwsze Jake grał słabiej niż zazwyczaj i tak naprawdę nie bardzo pomagał drużyniedodaje trener Sergii Kapelus. - Po drugie myślę, że trzeba dawać szanse innym zawodnikom, tak by nie tracili motywacji do dalszej pracy.

BBTS Bielsko-Biała bez Pjerra Pujol

W Nysie w składzie BBTS Bielsko-Biała zabrakło Pjerra Pujol. Czy brak tak doświadczonego rozgrywającego mógł wpłynąć na wynik meczu? - Nie sądzęodpowiada szkoleniowiec BBTS Bielsko-Biała. - Nie rozegranie było problemem. Radek Gil nie zagrał najgorzej. Choć z pewnością może grać lepiej.

Trefl Gdańsk kolejnym rywalem BBTS Bielsko-Biała

W poniedziałek rano bielszczanie wyjeżdżają do Gdańska, gdzie już we wtorek rozegrają kolejne spotkanie ligowe. Trefl rozpoczął rozgrywki od trzysetowego zwycięstwa nad drużyną Barkom Każany Lwów. Od tamtej pory przegrał pięć spotkań, wygrywając cztery. W ostatniej kolejce podopieczni trenera Igora Juricica rozegrali mecz w Zawierciu, gdzie pod nieobecność Lukasa Kampy ulegli gospodarzom 0:3. Co zrobić, by mecz w Gdańsku nie wyglądał podobnie do tego z Nysy? - Nic nie przychodzi mi do głowy innego niż walczyć. Jeżeli nie zostawimy serducha na boisku to będzie tak samo kończy Sergii Kapelus.

Nysa kolejnym przystankiem na drodze BBTS Bielsko-Biała

Nysa będzie kolejnym przystankiem na drodze BBTS Bielsko-Biała. Ekipa z Podbeskidzia do faworytów tego pojedynku nie należy, co nie oznacza, że bielszczanie zamierzają poddać się bez walczki. – Zostawimy serducho na boisku – zapowiada środkowy Dawid Woch. Początek spotkania zaplanowano na godz. 20.30.

Nysa kolejnym przystankiem na drodze

Dawid Woch, środkowy BBTS Bielsko-Biała zapowiada walkę nie o jeden, nie o dwa, ale o trzy punkty: - Przed nami trudne spotkania, nie tylko to w Nysie, ale także w Gdańsku. Nie pozostaje nam nic innego jak walczyć. Musimy szukać punktów w każdym meczu. Liga jest bardzo silna, ale każdy zespół może mieć słabszy dzień; dotyczy to także Nysy, która w porównaniu do sezonu ubiegłego zrobiła naprawdę olbrzymi postęp. Ma przede wszystkim super przyjmujących i świetnego atakującego. To są ich kluczowi gracze. Musimy się dobrze przygotować do tego meczu i walczyć o komplet punktów.

- Nie poddajemy się. Analizujemy na bieżąco nad czym jeszcze musimy pracować. Co musimy poprawiać. Tak naprawdę nie ma znaczenia z kim gramy; czy są to Katowice, Nysa, czy Gdańsk. Dla nas ważne jest, jak gramy i z jakim nastawieniem wychodzimy na mecze dodaje Sergii Kapelus. - Wiadomo, jak nie wygrywamy to motywacja gdzieś tam chłopakom ucieka i ciężko jest ich pobudzić. Mam jednak nadzieję, że znajdziemy słowa, które wpłyną na nich motywująco przed tym kolejnym spotkaniem. Słowa, które im pomogą.

Fijałek i Zawalski wracają do składu

W ostatnich spotkaniach trener bielszczan radzić musiał sobie bez kontuzjowanych Mateusza Zawalskiego oraz Bartka Fijałka. Obaj są już jednak w pełni zdrowi i ich nazwiska znajdują się na liście startowej. - W meczu z Katowicami nieco zaryzykowałem wpuszczając na boisko Fijałka, który wówczas nie był jeszcze w pełni gotowy do gry, ale miałem nadzieję, że podbije kilka piłek w obronie. Teraz jednak obaj są w stu procentach przygotowani do wejścia na boisko - dodaje Kapelus.

W składzie BBTS Bielsko-Biała zabraknie za to Pjerra Pojol. Francuza w domu zatrzymała choroba.

GKS Katowice w hali pod Dębowcem!

- Zaskoczą nas tylko wtedy, gdy zagrają złe spotkanie – mówi - o zbliżającym się meczu z GKS Katowice - trener BBTS Bielsko-Biała, Sergii Kapelus, który reprezentował barwy najbliższego rywala ekipy z Podbeskidzia w latach 2016-2018. PlusLigowe emocje wracają do hali pod Dębowcem. Mecz z katowickim GKS rozegrany zostanie już jutro, o godz. 20.30.

BBTS Bielsko-Biała walczy o punkty

- Katowice to bardzo trudny przeciwnik, ale kto nie jest?!pyta retorycznie trener BBTS Bielsko-Biała, Sergii Kapelus. Tabela pokazuje, że dla bielszczan rzeczywiście nie ma łatwych rywali. Drużyna z Podbeskidzia zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, mając zapisane na koncie dwa punkty, zdobyte w jedynym wygranym do tej pory spotkaniu, w którym to, w hali pod Dębowcem, pokonała – po tie-break’u – Cerrad Enea Czarni Radom.

Czy mecz z GKS Katowice będzie przełomowy i od tej pory nasi siatkarze zaczną regularnie dopisywać punkty do ligowej tabeli? - My nie potrzebujemy przełamania, ale bardzo potrzebujemy punktów. Nie musimy grać super meczu, tylko wykorzystać ważne momenty, które nam dadzą szanse iść dalejdodaje szkoleniowiec bielskiej ekipyMyślę, że teraz nie ma znaczenia z kim gramy. Ważne jak gramy.

Trzymamy kciuki za naszych siatkarzy

Trzymamy kciuki za kolejne zwycięstwo drużyny z Bielska-Białej, aczkolwiek zdajemy sobie sprawy z faktu, że łatwo nie będzie. GKS Katowice plasuje się obecnie w środkowej części tabeli. Najbliżsi rywale podopiecznych trenera Kapelusa rozegrali do tej pory 9 spotkań (1 mecz więcej od BBTS Bielsko-Biała); wygrywając pięć z nich i zapisując na swoim koncie 12 punktów.

Zmiana trenera w BBTS Bielsko-Biała

Decyzją Zarządu BBTS Bielsko-Biała z dniem 4 listopada 2022 roku funkcję pierwszego trenera drużyny BBTS Bielsko-Biała przestał pełnić Arie Cornelis Brokking. Nowym szkoleniowcem został dotychczasowy asystent Holendra, Sergii Kapelus.

W oczekiwaniu na drugie zwycięstwo!

Po kilku dobrych meczach w wykonaniu siatkarzy BBTS Bielsko-Biała przyszedł czas na to słabsze spotkanie. W Olsztynie ciężko było naszym zawodnikom podjąć walkę ze świetnie dysponowanymi, wracającymi do dobrej formy i podbudowanymi wyjazdowym zwycięstwem nad Aluronem CMC Wartą Zawiercie, gospodarzami. Zapominamy o tym spotkaniu i ciężko pracujemy przygotowując się do kolejnego pojedynku. Wracamy do hali pod Dębowcem, gdzie już jutro podejmować będziemy LUK Lublin. Początek tego spotkania – godz. 18.45.

Porażka w fatalnym stylu

- Cóż można powiedzieć po takim meczu, jak ten w Olsztynie? Jak zawsze będziemy analizowali to spotkanie i wyciągniemy z niego wnioskimówi szkoleniowiec BBTS Bielsko-Biała, Harry Brokking. - Nie powinno być jednak żadnym zaskoczeniem dla nikogo, że w tej lidze są drużyny, które zwyczajnie są poza naszym zasięgiem. Rozegraliśmy 6 spotkań, a cztery z nich to były mecze z zespołami, które będą walczyły o miejsca w play-off. Oczywiście z tych porażek musimy wyciągnąć wnioski, ale też powinniśmy pozostać realistami. Najlepsze drużyny, w szeregach których występują najlepsi zawodnicy w Polsce i na świecie; nierzadko reprezentanci swoich krajów – dysponują przede wszystkim świetnym serwisem; nie tylko mocnym, ale także różnorodnym. Zagrywka to obecnie kluczowy element w siatkarskich zmaganiach. Stąd właśnie wynikają nasze problemy z przyjęciem, a dalej ze skończeniem ataku. Codziennie jednak ciężko pracujemy nad tymi elementami. Robimy wszystko, by być coraz lepszą drużyną i by doskonalić nasze umiejętności. Mecze z tymi topowymi zespołami - a do nich zalicza się także Olsztyn - pomagają nam zdobyć bardzo cenne doświadczenie i ogranie w PlusLidze. Będzie ono niezwykle ważne w momencie, gdy przyjdzie nam grać z zespołami, które są w naszym zasięgu.

Przygotowania do meczu z LUK Lublin

Zapominając o meczu w Olsztynie nasi siatkarze rozpoczęli w poniedziałek przygotowania do kolejnego spotkania ligowego. Wracamy do hali pod Dębowcem, gdzie w czwartek podejmować będziemy LUK Lublin. Lublinianie – przed sezonem stawiani w gronie faworytów do gry w play-off – niespodziewanie zajmują dopiero 15. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem zaledwie 3 pkt. Podopieczni trenera Dariusza Daszkiewicza borykają się z różnymi problemami, z których na plan pierwszy wysuwa się kontuzja atakującego Mateusza Malinowskiego. Lekarstwem na te problemy ma być zakontraktowanie Rafała Faryny, który PlusLigowy sezon rozpoczął jako zawodnik Czarnych Radom. Tam jednakże zabrakło dla niego miejsca w składzie i tym sposobem zmienił barwy klubowe. Ostatnie dwa mecze pokazują, że lublinianie powoli odbudowują swoją grę.

- Mecz z Lublinem może być szansą dla nas na zdobycie kolejnych ligowych punktów. Po pierwsze dlatego, że gramy we własnej hali, a po drugie dlatego, że zmierzymy się z zespołem, który od początku sezonu zmaga się z wieloma problemami Me– dodaje szkoleniowiec BBTS Bielsko-Biała. - Jednym z nich jest kontuzja nominalnego atakującego Mateusza Malinowskiego. Rozwiązaniem tego problemy było podpisanie umowy z Rafałem Faryną. Wygląda na to, że lublinianie są na dobrej drodze do tego, by wreszcie odnaleźć swoją siatkówkę, która uczyniła ich – po imponujących wynikach w okresie przygotowawczym - jednym z kandydatów do grania w play-off. W ostatnich dwóch meczach - z GKS Katowice oraz Aluron CMC Warta Zawiercie - pokazali świetną siatkówkę. LUK Lublin to drużyna z bardzo dużym potencjałem i dużymi oczekiwaniami na ten sezon. To będzie ciężka walka pomiędzy dwoma zespołami, które potrzebują punktów.